Dowcipy

Kolega pyta kolegę: jak było na wakacjach w Izraelu?
- Świetnie.
- Byłeś przy Ścianie Płaczu?
- Tak, ale nie mogłem podejść bliżej, bo było przed nią pełno kibiców Widzewa!


Dwoje starszych panów wyjechało w sobotnie popołudnie łowić ryby z dala od cywilizacji, daleko od jakiegokolwiek radia lub telewizora. Nagle jeden mówi do drugiego:
- Legia znów przegrała! Zdumiony jego kolega pyta:
- Skąd możesz o tym wiedzieć skoro nigdzie nie ma radia ani telewizji??? Na to ten mu odpowiedział:
- Bo jest za kwadrans piąta!


Przychodzi kibic Zagłbia do księgarni i mówi:
- Poproszę książkę "Zagłębie Sosnowiec mistrzem Polski". Ekspedientka na to:
- Fantastyka piętro wyżej…


Jaka jest różnica pomiędzy psem leżącym na drodze i kibicem Ruchu Chorzów leżącym na drodze?
- Przed psem są ślady hamowania.


Trener Urban zauważył kupkę odchodów ludzkich na boisku i pyta:
- Co to za gówno na boisku? Na to Mucha:
- To ja szefie, ale w powietrzu jestem niezły!


Dlaczego NASA wysyła swoich astronautów na treningi na łazienkowską?
- Bo to jedyne miejsce na Ziemi bez atmosfery!


Czy wiecie, że łódzka poczta wycofała ostatnio najnowszą serię znaczków?
- Te znaczki przedstawiały graczy ŁKS… i ludzie nie wiedzieli, na którą stronę pluć.


Dlaczego kibice Wisły Kraków naklejają vlepki z symbolem klubu na swoje samochody?
- Żeby mogli parkować w miejscach dla inwalidów.


Samolot z pięcioma pasażerami ma właśnie się rozbić. Pojawił się problem, gdyż na pokładzie były tylko cztery spadochrony. Pierwszy pasażer powiedział : -Jestem Maciej Żurawski - jeden z najlepszych polskich piłkarzy. Jestem wart mnóstwo pieniędzy, moi fani mnie potrzebują , dlatego myślę, że powinienem się uratować. Pozostali się zgodzili i dali mu jeden ze spadochronów, po czym ten wyskoczył. Druga osoba powiedziała:
-Jestem Lech Kaczyński - radykalny polski polityk, który naprawdę może pomóc swojemu krajowi, dlatego myślę, że powinienem być ocalony. Pozostali przyznali mu rację i dali drugi spadochron. Trzecia osoba powiedziała:
-Jestem Marek Jóźwiak - czołowy obrońca warszawskiej drużyny. Mam żonę i dzieci. Wszyscy wiedzą, że jestem naprawdę miłym facetem, ale wszyscy myślą, że jestem głupi. To nieprawda, dlatego ja wezmę spadochron. I wyskoczył Zostały dwie osoby. Papież i dziesięcioletnia uczennica. Papież powiedział :
-Dziecko. Jestem słaby i stary i przeżyłem swoje. Ty jesteś wciąż młoda i wszystko przed tobą. Weź spadochron, a ja zostanę w samolocie.
-Wszystko jest w porządku - powiedziała dziewczynka - nadal mamy jeszcze dwa spadochrony. Marek Jóźwiak zabrał mój tornister.


Jan Furtok z GKS Katowice wybrał się na stadion Wisły Kraków, aby podejrzeć metody treningowe Wernera Liczki.
-Jak ty to robisz, że oni tak świetnie grają?
-Zadaję im pytanie na myślenie, a to pomaga - mówi Liczka, po czym woła do siebie Frankowskiego.
-Tomasz, kto to jest: syn twojego ojca, ale nie twój brat?
-Eee, proste! To przecież ja! Furtok zastanowił się chwilę i wrócił na swój stadion. Zwołał wszystkich zawodników i objaśnił im cudowną metodę Mistrza Polski.
-Dobra kolego - zwrócił się do Andruszczaka.
-Kto to jest syn twego ojca, ale nie twój brat?
-Trenerze, zaskoczył mnie pan! To niesprawiedliwe! Proszę o czas do namysłu. -OK. Masz czas do jutra. Po treningu Andruszczak podchodzi do Kmiecika i pyta się go:
-Kto to jest syn twego ojca, ale nie twój brat?
-Nie wiesz? To przecież ja! Następnego dnia Jan Furtok woła do siebie Andruszczaka i pyta:
-Zastanowiłeś się?
-Tak! Chodziło o Kmiecika! - odpowiada pewny siebie Andruszczak. Furtok wściekł się i mówi:
-Ty głąbie! To przecież Frankowski!


W szkole pani pyta dzieci:
-powiedzcie mi kto jest kibicem Legii Warszawa? Wszystkie dzieci się głoszą, prócz Jasia…
-Zdziwiona nauczycielka pyta Jasia dlaczego nie jest za Legią. Jasiu na to:
-Proszę pani, mój tata nie jest za Legią, moja mama nie jest za Legią i mój brat także nie jest za Legią… Pani zdumiona odpowiedzią ucznia, poucza go:
-Jasiu nie zawsze warto słuchać starszych… co byś zrobił jeśli twój tata byłby pijakiem, mama prostytutką, a brat ćpunem? Jasiu pełen werwy:
-Noo to wtedy byłbym kibicem Legii Warszawa, proszę pani!


Żona zarzuca mężowi, że zaniedbuje on obowiązki domowe, poświęcając większość czasu na oglądanie w telewizji transmisji piłkarskich. W końcu mówi:
- A teraz powiedz coś miłego.
- Dobrze. Wiesz, że Lech wczoraj wygrał 3:0?


Facet siada przed telewizorem i czeka na retransmisję meczu.
- Nie mów mi, nie mów!!! - oznajmia żonie znającej już wynik meczu
- Siedź sobie i trać czas i tak nie zobaczysz żadnej bramki


Na ławeczce w parku siedzi dziewczyna i je czereśnie, wypluwając pestki przed siebie. Naprzeciwko na ławeczce siedzi facet z otwartym rozporkiem. Jedna z pestek trafia do środka.
- Gol ! - krzyczy dziewczyna
- A nie, bo słupek - odpowiada facet


Spotyka się dwóch znajomych i jeden pyta drugiego:
- Wiesz kiedy jest najwięcej wody na boisku?
- Gdy gra Wisła z Odrą.


Dwaj trenerzy piłkarscy rozmawiają w hotelowym barze:
- Tego białego mercedesa, który stoi za hotelem, dostałeś za sprzedany mecz?
- Nie! Sam uczciwie kupiłem za własne pieniądze.
- A skąd wziąłeś aż tyle forsy?
- Sprzedałem mecz.


Niedaleko Krakowa wyłowiono z rzeki zwłoki policjanta. W zaciśniętej dłoni trzymał karteczkę na której było napisane: "skocz do Wisły kupić bilety na mecz."


Ojciec odbiera telegram od syna, który wraz ze swoją drużyną wyjechał na mecz do innego miasta: "Miałem kontuzję. Stop. Noga złamana. Stop. Trzy wybite zęby. Stop."
- No dobrze - denerwuje się ojciec - ale jaki był wynik meczu?


Trzech piłkarzy ustawia się przed lustrem, które posiada tą zadziwiającą cechę, że jak ktoś skłamie, to pęka. Pierwszy podchodzi Cleber:
- Myślę, że jestem najprzystojniejszym mężczyzną w Polsce! Trach, rysa na szkle. Drugi podchodzi Brożek:
- Ja myślę, że jestem najlepszym snajperem wszechczasów w Polsce! Przez całe lustro przeszła jedna wielka rysa. Ostatni podchodzi Pawełek: - Ja myślę… I lustro rozleciało się w drobny mak.


Czym różni się kibic Legii od materaca?
- Po materacu nie skacze się w glanach.


Rozmawiają dwie przyjaciółki:
- Gdzie twój mąż?
- Poszedł na mecz żeńskiego futbolu. Myślał, bałwan, że po meczu będą wymieniać koszulki…


Koniec roku szkolnego. Syn piłkarza wraca do domu w dniu rozdania świadectw i mówi:
- Tato, dobra wiadomość! Szkoła przedłużyła mój kontrakt z szóstą klasą na następny rok.


Po meczu do Chinyamy podchodzi młody kibic, prosząc go o pięć autografów.
- Dlaczego, aż pięć?
- Bo za pięć pańskich mogę otrzymać jeden autograf Arboledy!


Do sklepu z artykułami motoryzacyjnymi wchodzi młodzieniec i pyta:
- Czy są łańcuchy do jawy?
- Nie ma są tylko do emzetki.
- To poproszę do emzetki.
- Ale ten łąńcuch nie pasuje do jawy!
- Nic nie szkodzi, po meczu wszystko mi jedno czym biję!


Rozmawiają dwaj kibice piłkarscy:
- Wyobraź sobie, kiedy byłem wczoraj na meczu, w moim mieszkaniu wybuchł pożar.
- To straszne! Jak to się skończyło?
- Dobrze, nasi wygrali!


Żona prasuje koszulę mężowi, który ogląda transmisję meczu piłkarskiego. W pewnym momencie żona odzywa się: - Sprawozdawca co jakiś czas mówi, że piłka jest na aucie. A przecież na boisku nie ma żadnego auta…

O ile nie zaznaczono inaczej, treść tej strony objęta jest licencją Creative Commons Attribution-ShareAlike 3.0 License